JA czyli Basia albo Basha jak kto woli.
Jestem miłośniczką kotów, ale chyba panda to mój tzw. spirit animal. Słomiany zapał w zabieraniu się za coś to przypadłość genetyczna z którą walczę każdego ranka zbierając się z łóżka. Jeśli ja miałabym organizować świat to dzień zaczynałby się o godzinie 12 w południe a czekolada byłaby nieopodatkowana.
Co do zainteresowań to jak najbardziej filmowe, wszelakie, szerokie. Do tego trochę sportu, ale tylko wtedy gdy akurat obrastam czyli właściwie nieustannie. Wynika to z zamiłowania do gotowania i chyba bardziej samego jedzenia. Walka z powłokami ziemskimi czyli wrogiem numer jeden uprzyjemniam sobie okazjonalnym podróżowaniem.
Nie zamierzam się starzeć z godnością a najlepiej w ogóle, albo w wersji Benjamina Buttona.
Podróże okazały być się czymś w rodzaju terapii, najlepiej samotne i daleko, chociaż wypady kilkudniowe w luźnym gronie jak najbardziej wskazane.
Sam blog jest trochę chaotyczną próbą poukładania moich wypadów w głowie.. jest dla mnie, chociaż fajnie też jest jak ktoś lajkuje!
Lubię: truskawki (no dobra ogólnie żarcie), żarty, dystans do siebie, ciszę i cienie do powiek.
Nie lubię: brytyjskiego akcentu, zimnej sałaty, przymusu i moich wad.
Pytania, uwagi?
Chętnie odpowiem!
Basha
Jestem miłośniczką kotów, ale chyba panda to mój tzw. spirit animal. Słomiany zapał w zabieraniu się za coś to przypadłość genetyczna z którą walczę każdego ranka zbierając się z łóżka. Jeśli ja miałabym organizować świat to dzień zaczynałby się o godzinie 12 w południe a czekolada byłaby nieopodatkowana.
Co do zainteresowań to jak najbardziej filmowe, wszelakie, szerokie. Do tego trochę sportu, ale tylko wtedy gdy akurat obrastam czyli właściwie nieustannie. Wynika to z zamiłowania do gotowania i chyba bardziej samego jedzenia. Walka z powłokami ziemskimi czyli wrogiem numer jeden uprzyjemniam sobie okazjonalnym podróżowaniem.
Nie zamierzam się starzeć z godnością a najlepiej w ogóle, albo w wersji Benjamina Buttona.
Podróże okazały być się czymś w rodzaju terapii, najlepiej samotne i daleko, chociaż wypady kilkudniowe w luźnym gronie jak najbardziej wskazane.
Sam blog jest trochę chaotyczną próbą poukładania moich wypadów w głowie.. jest dla mnie, chociaż fajnie też jest jak ktoś lajkuje!
Lubię: truskawki (no dobra ogólnie żarcie), żarty, dystans do siebie, ciszę i cienie do powiek.
Nie lubię: brytyjskiego akcentu, zimnej sałaty, przymusu i moich wad.
| Zadowolona Basha bo szama. |
Pytania, uwagi?
Chętnie odpowiem!
Basha
świetny post :)
OdpowiedzUsuńmamy dużo wspólnego - też nie lubię swoich wad, jestem miłośniczką kotów, mam słomiany zapał, uwielbiam filmy i czasem trochę sportu, a jedzenie oczywiście na pierwszym miejscu :D
http://triviaaboutme.blogspot.com/
Dzięki. Obyśmy blogowaniem zajęły się trochę dłużej! ;)
UsuńNa Twój post trafiłam po zdjęciu i nie żałuję bo opis również super :) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńDziękuję uprzejmie :D
UsuńWeszłam na bloga i po szacie graficznej stwierdziłam, że urzęduje tu ciekawa persona - cóż nie pomyliłam się! Masz w sobie dwie cechy, które cenię najbardziej w ludziach - szczerość i autentyczność. Także zyskałaś sobie stałą czytelniczkę, która również uwielbia żarcie i również nie znosi przymusu.
OdpowiedzUsuńNad szatą graficzną ciągle pracuję i wiele jeszcze będzie się tu pewnie zmieniać, ale dostając tak ciepły i pozytywny komentarz dostałam też kopa motywacyjnego. Bardzo mi miło kochana! Zapraszam oczywiście. Bez przymusu ;)
UsuńObserwuję twój blog od kilku dni, miło Cię poznać :) Również uwielbiam koty, a tak z innej beczki to zazdroszczę podróży :)
OdpowiedzUsuńKoty RULEZ! Dzięki wielkie! :*
UsuńFajnie napisany opis siebie! Rozbawiłaś mnie tym "Nie zamierzam się starzeć z godnością" ;D .. Pamiętnik w formie bloga to zdecydowanie fajna sprawa -- zobaczysz jeszcze nie raz będziesz wracała do tych postów! Ja tak przynajmniej robię! ;)) Pozdroovki. Marzena
OdpowiedzUsuńTak się zastanawiałam raz nad nazwą twojego bloga, w końcu wpadłam żeby kliknąć na zakładkę O mnie :) i tu niespodzianka widzę że mamy coś wspólnego :) mam na drugie imię Basia, na pierwsze Gosia - które tu Irlandczycy wymawiają Gosha, czyli jestem Gosha - Basha :D Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZnajomi poznani w podróży często mieli problemy z dokładną pisownią i wymową mojego imienia - Basia. Ostatnio dostałam nawet zaproszenie na ślub z błędem w pisowni. Wydawało mi się to urocze i tak właśnie powstała Basha. Basha My Way to po prostu mój blog podróżniczy. Hallo GOSHA! I od razu mam przed oczami film "Ladies" :):)
Usuń