15.09.2018

Park Narodowy Yosemite - zwiedzamy pożar

Jedziesz z San Francisko, cieszysz się bo niedługo już zobaczysz skalne formacje Parku Yosemite, jednej z top atrakcji Ameryki Zachodniej. Już widzisz oczami wyobraźni siebie na szczycie "El Capitan", włosy rozwiane, widok za horyzont, foty tak dobre że pojadą na na "World Press Photo". 
Nagle wjeżdzasz w las, widoczność spada. Wszechobecny dym zasłania niebo. 
I już wiesz, że g**** zobaczysz. 







Zaczęło się doniesieniami zablokowania słynnej trasy Big Sur malowniczo położonej nad wybrzeżem Atlantyku, będącej bardzo często drogą obieraną przez turystów podróżujących po Kalifornii, łączącą San Francisko z Los Angeles. Z powodu mocnych opadów nastąpiło osunięcie ziemi w formie ton ciężkiego błotka niszczącego wszystko na swojej drodze.
Tam już nie chcemy.

Do tego informacje o pożarach, które o tej porze roku (wrzesień) nie są niczym niezwykłym, ale ich tegoroczna skala była olbrzymia. Monster pożarowy przeżarł się przez setki tysięcy hektarów dzikich lasów pozostawiając po sobie tylko gęsty dym.
Tam bardzo chcemy.

Chcemy, bo Park Narodowy Yosemite jest według wielu źródeł w czołówce najpiękniejszych Parków Stanów Link
W nim najwyższy wodospad Ameryki Północnej (Yosemite Falls), najwyższa ściana granitu nienaruszona przez człowieka, osławiona wśród wspinaczy skalnych El Capitan (2307m). Glacier Point Road (2199m) prowadząca do najbardziej spektakularnej panoramy górskiej wśród parków narodowych EVER z widokiem na Half Dom (2695m). 
Samo dojście do Half Dome to ekscytujące wyzwanie, jedna z ciekawszych tras wspinaczkowych Ameryki, gdzie pod sam koniec trasy wspinamy się trzymając się drutów opierających się na prętach luźno wbitych w granitową skałę, wychodząc po prawie pionowej powierzchni na szczyt kopułki.

Do tego wcale nie rzadka możliwość zobaczenia niedźwiedzia czarnego bytującego sobie na terenie parku, na luzaka chodzącego wśród miejsc campingowych w poszukiwaniu pysznego "ludzkiego" jedzenia. 

No i nie zapominając o Tuolumne Meadows i drogi przez Tioga Pass terenami przed wiekami rzeźbionymi przez lodowce. Jedno z największych malowniczych łąk wysokogórskich z takimi atrakcjami jak Soda Springs (woda bąbelkowa wychodząca z ziemi), wspinaczka po Lember Dome (kolejna kopuła ze skały lecz łatwiejsza w zdobyciu), Olmsted Point (piękny punkt widokowy) i wieeele więcej. Z mniejszą ilością turystów niż przy głównych atrakcjach Parku w Yosemite Valley. POLECAM!


NIEDZWIEDZIE
Wprawdzie nie widzieliśmy żadnego misia wyjadającego resztek ze śmietników, tylko jednego przechadzającego się wzdłuż szlaku do Nevada i Fernal Fall. A to dla tego, że śmietniki są zabezpieczone technologią "anty-miśkową" a campingi wyposażone w anty-miśkowe kontenery, gdzie można a raczej obowiązkiem jest trzymać jedzenie i wszelkie wonne przedmioty. Nie zaleca się zatem zostawienia śmierdzących gaci i skarpet czy to w aucie czy namiocie, bo miśki je wywęszą i dopadną! Czuj się ostrzeżony!
Do tego możliwe jest wypożyczenie tzw. Bear Canister dla tych wędrujących nocą. Tam należy włożyć wszystkie zapaszki w tym jedzenie, śmieci(o ile nie ma śmietników). Spotkanie z niedźwiedziem na terenie parku nie należy do rzadkich a skutki np. pozostawienia swoich pachnących rzeczy w samochodzie mogą być przykre. 
Trzeba też mieć na uwadze, że osobniki, które nauczyły się zdobywać pożywienia od ludzi stają się często agresywne i niebezpieczne i w efekcie muszą zostać uśpione. Dlatego nie bądź ciulem i przestrzegaj zasad panujących w parku. :)


Więc jedziemy do Yosemite Valley, miasteczka wypadowego w samym parku, mamy nadzieję i łudzimy się. Na pewno dym wywieje niczym fale Morza Czerwonego w filmie o Mojżeszu a my sam środek parku przebierzemy naszym plastikowym wynajętym samochodzikiem w zachwytach ku zachodzącemu słońcu.

Wprawdzie marzenia o El Capitan i panoramie zapierającej dech w piersiach nie zostały zrealizowane ze względu na w powietrzu unoszący się dym ograniczający widoczność, ale sam pobyt w parku mimo to był dla nas niezapomniany i należy do wisienek czy może TOP 5 naszych wakacyjnych destynacji USA. Do tego w główniej mierze przyczynił się wyczerpujący trek do Half Dome i pobyt w Tuolumne Meadows.
































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz