Każdy jest teraz wegetarianinem, weganem, profilaktycznie unika glutenu czy nabiału, uważa na to ile cukru zjada w ciągu dnia, lub wyłączy cukier kompletnie z diety. Low-carb, czy budowanie masy i unikanie węglowodanów.
Wszytko rozumiem bo to próby mniej lub bardziej skuteczne utrzymania zdrowia, dobrego samopoczucia, zapobiegania chorób, lub ich zwalczania..
Ale nie macie takich dni gdzie po prostu ma się ochotę na mięcho i ziemniory?

