Często przychodzi taki moment w podróży, w którym postanawia się postawić wszystko na jedną kartę i zaryzykować. Ludziom trzeba ufać! Będzie dobrze! Stłumić w sobie wszystkie te głosy w twojej głowie które od lat kształtowały w tobie ostrożność i iść na całość....
To nie był ten moment....
To nie był ten moment....
Szejk z Dubaju:
Sobotnie popołudnie, w
końcu zasłużony wypoczynek po ciężkim tygodniu pracy. To dzień
w którym szejk może przewieść się po mieście do Shopping Mallu
i kupić sobie kolejny złoty zegarek czy robić inne ciekawe rzeczy,
które to normalnie się w weekend robi będąc szejkiem.
Pomiędzy zakupem kolejnych pozłacanych przedmiotów gospodarstwa domowego a jazdą na nartach w jednym ze sztucznych stoków narciarskich nabiera go głód.
Zatrzymuje się w chińskiej restauracji obraca się do tyłu a tam
turystka.
Blondynka wypija całą szklankę wody i widocznie zmęczona toczy
bitwę z ogromną porcja ostrych krewetek.
- Co ta blondyna tu robi
sama? Dlaczego zamówiła ostre żarcie z którym najwyraźniej nie potrafi
sobie poradzić?
Znudzony postanawia zagadać..
Basha:
Zadowolona Basha kupuje
bilet do Australii. Kurcze jeszcze 3 tygodnie do planowanego wylotu.
Poci się z nerwów na widok buforujacej wyszukiwarki lotów. Ufff.
Jest względnie tanio z
przesiadką w Dubaju liniami Emirates.
W Basi wyobraźni już
wtedy kiełkuje pomysł. Żłobi tak głęboko jej myśli że nie
potrafi oprzeć się pokusie i skorzystaniu z tej okazji.
A więc stop w Dubaju.
Niech będzie. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
W drodze powrotnej
może zatrzymać się tam na
kilka dni bez konieczności kupowania dwóch biletów lotniczych.
Z kilku godzin przesiadki można łatwo bez większych dodatkowych opłat zrobić np. 4 dni. Emiraty Arabskie zachęcają tym sposobem turystów do odwiedzenia tego
„bajkowego” miejsca.
Dokładnie po roku w
drodze powrotnej do Polski:
Basha podekscytowany
stawia pierwsze kroki w Emiratach. Zmęczona ciągłym napastującym
wzrokiem mężczyzn i cmokaniem oznaczającym jedno:
w życiu baby nie
widzieli. Wchodzi podirytowana do restauracji a jakże by inaczej..
chińskiej.. i zamawia krewetki w sosie wasabi. Kelner uprzejmie informuje,
że danie faktycznie jest bardzo pikantne i z politowaniem patrzy na Bashe która dumnie odpowiada, że jej to nie przeszkadza.
Kelner milcząco
pokazuje na puste miejsce przy stoliku. Po chwili przynosi krewetki.
Pierwszy kęs.. Bashi
podniebienie staje w płomieniach. Kubki smakowe odmawiają posłuszeństwa. Nie ma smaku, pozostał tylko ogień.
Nagle przez ramię zagląda Bashi do talerza niezidentyfikowany lokalny.. pozawijany w arafatkę
jakby na zewnątrz wichura i śniegi.
Zagaduje:
- Witam w Dubaju! Jesteś z
Rosji?
Oczywiście, że blondynki
są tylko tam produkowane. Jakże by inaczej
- Z Polski.
- Jesteś tu sama?
Widocznie zaskoczona
zmyśla na poczekaniu niezbyt przekonywującą historyjkę o
chłopaku czekających na zewnątrz.
Szejku potakuje
grzecznie. Zmieszał się oczywistością kłamstwa i lekkim
zażenowaniem Bashy.
- Aha. Podwieźć cię do chłopaka? Już późno a tu może być nieciekawie.
Jak nieciekawie? W centrum
Dubaju?
Basha zaczerwieniła się
zaczynając już lekko panikować, przypominając sobie wszystkie
chwyty z samoobrony, których nauczyła się oglądając
bollywoodzkie filmy.
- Co ten arab ode mnie
chce?
Grzecznie dziękuję i
wkłada już prawie w biegu ostatni olbrzymi kęs wielkiej krewetki
do buzi.
- Jaka fura, gdzie fura?
W
tym czasie wyraźnie zażenowany całą sytuacją szejk żegna się i wychodzi z
restauracji. Basha Patrzy przez okno za oddalającym się typem,
obserwuje i szuka samochodu. Żaden w polu widzenia.
- Ładna mi tu podwózka.
Pewnie chciał za wielbłąda sprzedać, jak zawsze mama mówiła. Zanotować: słuchać się częściej mamy.
Nagle jej oczom okazuje
się Lamborghini.
- Nie może być. Przejażdżka taką furą mnie
ominęła? Notka w kalendarzyki do skreślenia.
Cholera by to jasny szlag!!
Koniec
Pozdrawiam mamo.
![]() |
| Włosy na wierzchu.. niestosownie z mojej strony..Taka ze mnie arabka pomarańczowa. |
![]() |
| Burdż Kalifa.. Najwyższy budynek świata (jeszcze) |
![]() |
| Panie i Panowie oraz Mniejsi tak sobie też spędzają weekendy, gapiąc się w wodę.. |
![]() |
| Ważni Panowie Szejkowie wiszą na ścianach |
![]() |
| Mniej ważni przechadzają się po mieście.. |
![]() |
| jeżdżą do swoich posiadłości na "wyspie palmie". |
![]() |
![]() |
| Chill out na weekend w jednym z najdroższych hoteli w mieście. |
![]() |
| Twarzowo. Wszystkie fałdki przykryte. |
![]() |
| Szejk paparazzi. Przepraszam Pana, nie ładnie z mojej strony.. |












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz