16.10.2015

Nie daj się oszukać w podróży

Niejednemu zdarzyło się już przepłacić za taxi, wielu słyszało o kradzieżach w Rzymie czy o pomocnych lokalsach oferujących oprowadzenie cię po dzielnicy, jak się potem okazuje oczekując "drobnej" opłaty. Do tego za wstęp trzeba zapłacić horrendalną sumę, nie zgodną z tą na bileciku, albo Pani w banku się przeliczy i dostajesz kilka stówek lokalnej waluty mniej. Niestety, biała twarz w niektórych zakątkach świata to nie mały wabik a kombinacja sandały+skarpetki i wielka cyfrówka przewieszona przez szyję na pewno nie pomagają. Poniżej najczęstsze oszustwa w podróży. Turysto uważaj!



1. Kolega nadzwyczaj uprzejmy

 Klasyk naciągania i oszustwa to zagadywanie niezwykle uprzejmego delikwenta, który zaczyna rozmowę od pytania "skąd jesteś", jak zresztą większość naciągaczy szukających bezpośredniego kontaktu. O dziwo potrafi on nawet kilka słów powiedzieć w naszym języku, "Jak się masz" czy coś bardziej wyrafinowanego, po to żeby oprowadzić cię po okolicy, opowiedzieć kilka historii o wątpliwej autentyczności i wyciągnąć kasę.

Ci bardziej doświadczeni są w stanie odróżnić zwykłą chęć nawiązania kontaktu międzyludzkiego od szukania sposobu na obdarcie turysty z kasy. Zwłaszcza podróżując samemu jest się bardzo otwartym na poszukiwanie nowych znajomości nie tylko wśród podróżników. Nie ma nic fajniejszego niż pogadać sobie z lokalnym taksówkarzem czy rikszarzem.
Niestety w miejscach typowo turystycznych często można się rozczarować oczekując zwykłej ludzkiej życzliwości.

Moje doświadczenia: Niezliczoną ilość razy byłam zaczepiana przed wejściem do świątyń, parków, chodząc zwyczajnie po ulicy, będąc na markecie, pytaniem czy szukam przewodnika.  Czasami też nikt nie proponował, że po okolicy mnie oprowadzi, po prostu zaczynał się zaprzyjaźniać potem przechodząc do opisywania otoczenia.  Zawsze czułam się niezręcznie i było mi przykro, że na każdym kroku oczekuje się ode mnie kasy.

Gdzie: Azja Południowo-Wschodnia, Ameryka Południowa

Jak uniknąć:  Nigdy nie byłam nieuprzejma, po prostu prowadziłam rozmowę do momentu gdy wchodziły w grę pieniądze. Najczęściej pytałam z góry czy mają oni stawkę za swoje usługi.

2. Niewinny flirt

Atrakcyjna kobieta, tudzież mężczyzna z szelmowskim uśmiechem, rozpoczyna jak typowy "kolega nadzwyczaj uprzejmy"(Patrz wyżej). Wie skąd jesteś i że przechadzasz się turystycznie i zdaje się być niezwykle zainteresowana/y twoją osobą. Twój nowy lokalny przyjaciel można by rzec, bo nie tylko dociekliwie pyta i jest świetnym słuchaczem, do tego sam opowiada o prywatnych sprawach, niestety nie ma dobrych intencji. Miałby ochotę porozmawiać w bardziej przytulnym miejscu za rogiem i nachalnie chce żebyś mu towarzyszył/a. "Chodź kolego, pójdziemy napić się herbaty, znam tu takie fajne miejsce niedaleko".

Moje doświadczenia: W moim przypadku nie był to niestety urodziwy mężczyzna a la gwiazda K-POP. Sama zresztą nie jestem fanką metroseksualnych Azjatów, nieważne. W Szanghaju w każdym razie stosuje się nieco inną taktykę. Nikt mnie nie podrywał, zostałam poproszona o zrobienie zdjęcia Panu Chińskiemu i Pani Chińskiej. Jak się potem okazało młoda para to kuzynostwo. Pan Ch. biegle posługujący się angielskim, okazał się być masażystą (no, jaha..) a jego towarzyszka kuzynką zachwyconą wielkim miastem, w którym jest po raz pierwszy.
Fajnie się z nimi gadało, szkoda, że wszystko o czym opowiadali to fikcja. Dotarło do mnie, że chyba spontanicznie wymyślili ich historyjkę, bo zaraz po przedstawieniu się zaczęli się chichrać. Dopiero potem, jak nalegali żeby pójść z nimi do herbaciarni zdałam sobie sprawę, że to oszuści. Pożegnałam się i poszłam. Adios!

Wersja dla samotnych panów: Azjatki (zwłaszcza w Chinach) świadome są tego, że "zachodni" podziwiają ich urodę i nie rzadko gotowi są na romans, zagadują, flirtują by w końcu zaprosić "ofiarę" do niewielkiej herbaciarni po to żeby oskubać biedaka z kasy. Panowie strzeżcie się! ;)

Gdzie: Chiny, Azja Południowo-Wschodnia

Jak uniknąć: Ja podejmuję dyskusję, ale nie każdy czuje się dobrze zaczepiany przez nieznajomych. Jeśli ktoś po wymianie kilku zdań chce cię od razu gdzieś zaprosić to powinien to być dla ciebie sygnał ostrzegawczy.

Źródło: Dziewczyny uwaga na amantów a la K-POP! :) 


3. Daj na mleko! 

Z żebraniem o pieniądze przez dzieci można spotkać się wszędzie. Jest to wyjątkowo trudny temat i każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto dawać pieniądze i czy takim osobom pomagamy wtedy faktycznie. 

Moje doświadczenia: Ciężko jest przejść obojętnie obok maluchów bez opieki proszących o coś do jedzenia. Niestety często jest to po prostu wyreżyserowane po to aby wzbudzić empatię. 
Raz zostałam zaczepiona przez malucha proszącego o mleko w proszku dla swojego brata. Pomyślałam, że dawanie jedzenia jest w porządku. Poszłam z małym do sklepu a ten nalegał na kupienie droższej odżywki białkowej. 
Zdziwiłam się, kupiłam inną a mały nie podziękował tylko zwiał z tym mlekiem, które później zostawił w jakichś krzakach. Po krótkim czasie zatoczyłam koło i zobaczyłam dzieciaka wychodzącego ze sklepu. Weszłam do środka i zapytałam się o co chodziło a ekspedientka powiedziała mi tylko, że mały wymienił mleko na pieniądze. Zdziwiona wyszłam i akurat natknęłam się na to jak chłopiec przekazywał pieniądze jakiemuś starszemu żigolo. Przykra sprawa..

 Żebranie jest też wynikiem przyzwyczajenia. W niektórych turystycznych miejscach Afryki nie ma szans na zwykłą wymianę życzliwości. Dzieciaki podbiegają do Ciebie z wyciągniętą ręką, uśmiechem na ustach i wyuczonym "give me money". Za to winię turystów na prawo i lewo rozdających drobne pieniądze, czując się zapewne jak Matka Teresa.

Nieodpowiedzialny turysto! Tak nie uratujesz świata!

Gdzie: Azja Południowo- Wschodnia, Afryka

Jak uniknąć: Nie wiem. Uważam, że zawsze lepiej jest dać komuś jedzenie i pewnie będę to kontynuować. Sytuacja z mlekiem wyjątkowo perfidna..


Śliczna dziewczyna z Tadżykistanu

4. Na studencika

Młodzi ludzie będą podchodzić do Ciebie jak usłyszą, że posługujesz się językiem angielskim i zapytają czy mogą poćwiczyć wymowę z obcokrajowcem. Oczywiście potraktujesz to jako komplement i z chęcią pogadasz z niewinnie wyglądającymi studencikami. Po krótkim zapoznaniu rozmowa rozwinie się w nieoczekiwanym kierunku. Okaże się, że są oni niezwykle doświadczeni przez życie i mają problemy pieniężne. Wyciskająca łzy historyjka o śmierci matek, ojców i chorobie ma zmusić cię do wyciągnięcia portfela.

Możliwa kombinacja: Naciąganie "Na studencika" często kombinowane jest z "niewinnym flirtem". Będziesz zaproszony do herbaciarni gdzie wysłuchujesz smutów. Nim się nie obejrzysz zostajesz sam z olbrzymim rachunkiem za zaledwie kilka herbat.

Gdzie: Pekin, Shanghai, Xian

Jak uniknąć: Rozmawiaj, czemu nie? Albo konwersacji w ogóle nie zaczynaj! Jeśli poczujesz, że sytuacja wymyka się spod kontroli i czujesz się niezręcznie po prostu powiedz, że się spieszysz i się pożegnaj. Nie wychodź z nieznajomymi do restauracji, herbaciarni gdy zauważysz, że są podejrzanie nachalni.

5. Przecież to Twój hotel

Taksówkarze i rikszarze to sprytne gady, znające zapewne wszystkie możliwie triki na to jak zarobić trochę więcej na boku. Strzeż się będąc nowy w mieście, bo zostaniesz obwieziony po to żeby nabić Panu Taksówkarzowi licznik. W Azji jest miło jak Pan taki licznik w ogóle włączy. 
Najczęściej chcąc pokonać jakąś trasę trzeba się mocno targować. Niektórzy targują się całkiem nieźle, albo informują się ile pokonanie danej trasy może kosztować. Reszta niech przepłaca.Co do dowiezienia zainteresowanego do fałszywego hotelu, taksówkarze często będą Ci tłumaczyć, że dany hotel nie istnieje lub jest bardzo daleko.

Moje doświadczenia: Szczytem kombinatorstwa było podwiezienie mnie pod zupełnie inny hotel (pewnie zaprzyjaźniony) i próba wmówienia mi, że to ten sam przeze mnie zabukowany. No mój "Panie Drogi. Mam go przecież na zdjęciu."- "Zdjęcie pewnie źle wykonane a to bardzo dobry hotel". W oddali widzę już uśmiechniętego kierownika (?) zbliżającego się do taksówki i bez pytania wypakowującego moje torby. O nie! Trochę mi tego za dużo. Do widzenia Panom!

Gdzie: Użerać się: Wszędzie, incydent z hotelem: Chiny, Indie

Jak uniknąć: Uśmiechaj się, nalegaj i bądź stanowczy. Gdy to nie pomoże zagroź, że za usługę nie zapłacisz, albo po prostu wyjdź i szukaj innego środka transportu nie płacąc.

Drodzy Taksówkarze! Dajcie zmęczonemu po podróży żyć! :)

Tuk Tuk, Tajlandia


Oczywiście nie każdy chce Cię oszukać nie doprowadzaj się do szału tą myślą! Podróżowanie to wspaniałe doświadczenie i uwierz mi, naprawdę można spotkać fantastycznych, otwartych i bezinteresownych ludzi. Bywa trudno, ale można! Zrelaksuj się w końcu to Twój urlop!

Macie podobne doświadczenia?

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz