08.08.2015

Bitwa na selfie stick, raport z Pekinu

Podczas mojego niedługiego pobytu w Pekinie słońca udało mi się doświadczyć tylko przez zaledwie kilka godzin ze względu na arktycznie zimny wiatr rozwiewający przeraźliwy komunistyczny smog. Ha! Trochę o tym słyszałam i wiedziałam, że smog to problem, ale mgła przysłaniająca horyzont w praktycznie każdym większym mieście na prawdę robi wrażenie. Ciary po krzyżu!








No dobrze, ale co zrobić, pogody się nie wybiera, ciemno jeszcze nie jest i COŚ jeszcze widać więc zwiedzamy. Zaczynając od Tiananmen Square czyli w tłumaczeniu Placu Niebiańskiego Spokoju (oh ja poetycko) przyglądam się grupom wycieczkowym, czy parom z zapałem próbującym ustrzelić sweet focię na QQ czyli takiego chińskiego facebooka. Jak focia nie wyjdzie, bo to Pani nóżki odpowiednio nie ugięła, czy selfie stick akurat odmówił posłuszeństwa, to można uzyskać profesjonalną pomoc Panów od Fotek.
Mgła? Nie szkodzi, przy Panach od Fotek zawsze świeci słońce!
Zdjęcie poniżej na którym po lewej widać efekty pracy Panów (zdjęcie po) oraz dwa zdjęcia w niesprzyjających warunkach pogodowych (zdjęcie przed).



 Konkurenci też nieźle sobie radzą bo to parasol rozłożony i niebo u nich jakieś takie bardziej niebieskie.


Selfie Stick to plaga a ja zgłaszam się na wolontariusza i z zapałem chciałabym przynajmniej przyczynić się do tego żeby się nie rozprzestrzeniała. Przemówić jego wielbicielom i użytkownikom do rozsądku i uświadomić im jak głupio to wygląda i jak niszczące może być to dla zdrowia psychicznego obserwatorów.
 

Jadowicie wypowiadam się na temat robienia sobie zdjęć pamiątkowych z prostej przyczyny. Moim zdaniem w Chinach ekstremalnie podchodzi się do tego tematu. Podczas gdy dla mnie w pełni satysfakcjonujące jest zrobienie sobie kilku zdjęć przy bardziej interesujących, znanych obiektach czy dokumentacja otoczenia, dla większości to po prostu nieustanna sesja zdjęciowa wymagająca robienia dzióbków i wyginania tułowia 24 na dobę. 

uroczo w Dali, prowincji syczuańskiej

Chiny, Pekin. Zakazane miasto. Od razu lepiej drogie Panie! W takim wdzianku też bym poprosiła koleżankę o foto.

Chiny, Pekin. Tiananmen Square. Tu też przydałoby się zrobić zdjęcie. Kolega pomoże!

4 komentarze:

  1. Oni zachowują się tak na całym świecie, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Kumulują się w turystycznych miejscach doprowadzając mnie do szału..

      Usuń
  2. Selfie stick story... mnie to też rozwalało i kładło mentalnie na łopatki. Oczywiście nie zwracali uwagi na ludzi wokół wiec kijaszek mógł elegancko wykłóć nam oko przy chwili nieuwagi ;) Ale nie ma co się dziwić, że każdy go ma jeśli można go kupić za 1 Euro (turyści.... wiec jaka jest cena dla lokalesów?). jest jeszcze jedna sprawa która mnie fascynowała obok lasu kijaszków - potajemne strzelanie sobie selfies z nami ("białymi") czyli eleganckie spowalnianie na ulicy i niby przypadkiem "pyk" fotkę kiedy zrównuję się z Panem/Panią z telefonem - śmieszno i straszno zarazem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotki z "białymi" cichaczem to standard. Pozwalają poczuć się choć na chwilę jak prawdziwa gwiazda rocka! Niestety trwa to tylko chwilę.. Po kilku tygodniach zaczyna już męczyć to ciągłe wytykanie palcami, GAPIENIE SIĘ (tak. niestety Caps Lockiem :(), czy ustawiane sesje z przyjaciółmi, rodzicami i wujkiem.. Brakowało tylko żeby ktoś dał mi do potrzymania dziecko.
      Stojąc w kolejce (typu zawijany wąż) do jednej z atrakcji turystycznych byłam świadkiem ekscytacji kilku rodzin z powodu spotkania mnie czyli blond-białego. Koleżanka z Tajwanu tłumaczyła mi dokładnie jak dyskutowano o tym żeby złapać mnie w kadr, tak żebym nie zauważyła oczywiście.. hehe

      Usuń